"Włocłavia nic się nie stało, nic się nie stało". Stało się! Bo Włocłavia uległa Unii Gniewkowo

Po wyjazdowym zwycięstwie przyszła przegrana przed własną publicznością.

Ruszyła IV liga piłkarska. Na inaugurację Włocłavia pierwszy mecz wygrała na wyjeździe ze Sportisem w Łochowie. Ale już w pięć dni później włocławianie przegrali u siebie z Unią Gniewkowo.

Rok temu gospodarze pokonali rywali z Gniewkowa aż 6:1. Ale czwartkowe spotkanie miało już inny wymiar. Goście grali bardzo destrukcyjnie nie chcąc przede wszystkim starcić bramki. I to udalo się im w 100%.  Że piłkarze Unii nie starcili gola to także "zasługa" pikarzy Włocłavii, którzy grali wolno i nieporadnie. Choć pierwsze minuty meczu zdawały się "mówić", że strzelenie bramki (bramek), to tylko kwestia czasu. W pierwszych piętnastu minutach meczu gospodarze stworzyli sobie co najmniej cztery sytuacje, po których powinny paść bramki (bramka). Goście w pierwszej połowie oddali tylko jeden strzał i to na dodatek celny. Od 22 minuty włocławianie przegrywali 0:1.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze walili głową w mur a goście konsekwentnie grali na tzw. wybijankę. Piłkarze Unii bronili się już na 60 metrze. Z czasem włocławianie tracili wiarę w zwycięstwo lub zremisowanie. Mecz został rozstrzygnięty w 81 minucie. Na dwa do zera wynik podwyższył Michał Hałas. I było to trzeci strzał gości w całym meczu. Włocłavia kończyła mecz w dziesiątkę i bez wątpienia miało wpływ na końcowy rezultat  spotkania z Unią. W końcówce pierwszej połowy drugą żółtą, a konsekwencji czerowną kartką został ukarany Bartłomiej Feter.

Nabliższy mecz włocławianie rozegrają z Legią w Chełmży. Gospodarze będą szukać swojej pierwszej wygranej po uprzednich porażkach z Cuiavią Inowrocław i Spartą Brodnica. Początek meczu godzina 15.00.


Autor: Mariusz Kowalewicz
menu
menu