Służby zabrały córkę Katarzyny, by oddać ją ojcu Marokańczykowi. "Nie pozwolili nam się pożegnać"

Zabrało ją 11 osób

7-letnia córeczka Katarzyny Nowak została zabrana w poniedziałek w asyście policji ze szkoły bez wiedzy matki. Tak wynika z relacji kobiety. Wszystko przez to, że polski sąd uznał, że dziewczynkę matka ma oddać ojcu Marokańczykowi, który mieszka we Włoszech. - Zabrało ją 11 osób. Kuratorka ją szarpała - mówi Wirtualnej Polsce Katarzyna Nowak.

Dzisiaj o około 10 rano jedenaście dorosłych osób wpadło do szkoły podstawowej nr 1 w Nysie, by zabrać moje dziecko Yasminkę jak jakiegoś przestępcę. Ja ani prokurator nie otrzymaliśmy nakazu wydania dziecka – relacjonuje Katarzyna Nowak. Kobieta podkreśla, że nie pozwolono jej się pożegnać z córką. I dodaje: - Moje dziecko było szarpane odrywane od barierek na schodach i krzyczało, że chce do mamy i nie chce iść z ojcem. Jak ociec ją wynosił ze szkoły, krzyczała na oczach innych ludzi i małych dzieci, że chce do mamy nie do taty, płakała.

Katarzyna poznała Mohammada dziesięć lat temu we Włoszech. Mężczyzna pracował jako kucharz, Polka wyjechała do Włoch, by znaleźć pracę. Para zamieszkała wraz z dwójką dzieci Katarzyny z pierwszego małżeństwa. Wkrótce Polka zaszła w ciążę. W 2011 r. urodziła się Yasmin.

- Nagle zachowanie tego człowieka, który kiedyś był mi tak bliski, bardzo się zmieniło. Zaczął się znęcać nie tylko nade mną, ale i nad dziećmi. Nie tylko psychicznie, ale i używał siły. Krzyczał, awantury stały się codziennością – mówi Katarzyna.

Polka zgłaszała we włoskich instytucjach zajmujących się opieką społeczną przemoc w rodzinie. Postępowania jednak bardzo się przeciągały. Tamtejszy sąd ponad cztery lata zajmował się sprawą karną przeciwko Mohammedowi, dotyczącą przemocy. – Postępowanie umorzono, ponieważ polski sąd nie wysłał niezbędnych dokumentów – mówi Katarzyna.
W połowie 2017 roku kobieta postanowiła uciec z dziećmi do Polski. Marokańczyk zgłosił uprowadzenie rodzicielskie, powołując się na konwencję haską w tej sprawie. Sąd Okręgowy w Opolu wydał prawomocną decyzję, że matka ma wydać Yasmin ojcu, który mieszka we Włoszech.

Moja córka mówiła w sądzie, że chce być ze mną. Jej przesłuchanie zostało przeprowadzone ze złamanie procedur. Nie doszło do niego w tzw. niebieskim pokoju, a zamiast psychologa dziecięcego zaproszono tam osobę zajmująca się dorosłymi – mówi Katarzyna Nowak.

Mimo sprzeciwu prokuratury sąd zdecydował, że Polka do 24 września ma wydać dziecko Mohammedowi. – Nie wiem, co z nami będzie. To jakiś koszmar. Przecież sąd skazuje ją na ogromną traumę. Yasmin świetnie się czuje w Polsce. Chodzi do trzeciej klasy, ma dużo znajomych i jest jedną z najlepszych uczennic w klasie, mimo że wychowała się we Włoszech – mówi Wirtualnej Polsce przez łzy Katarzyna.

Polka o pomoc wystąpiła do Ministra Sprawiedliwości. Prokurator rejonowy w Nysie skierował do sądu wniosek o zmianę prawomocnego postanowienia nakazującego wydanie dziecka do Włoch. Śledczy powoływał się na uchwałę Sądu Najwyższego, z której wynika, że jest możliwa zmiana prawomocnej decyzji także dotyczących Konwencji Haskiej. By zablokować wydanie dziewczynki ojcu prokurator wystąpił także o tzw. zabezpieczenie. Ma ono polegać na tym, by dziecko nie opuściło terytorium RP do czasu prawomocnego zakończenia postępowania z wniosku prokuratora.

 

Wirtualna Polska


Autor: Mariusz Kowalewicz
menu
menu