Śmierć szefa gorzowskich antyterrorystów

Policjanci zaczynają się buntować.

Jak ustaliła Wirtualna Polska, kierownictwo lubuskiej policji, które po śmierci szefa antyterrorystów Adama Pawlaka zostało wyrzucone z pracy, złożyło odwołania i domaga się przywrócenia. Mundurowi mają żal do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego, który nie słuchając wyjaśnień, pozbawił ich stanowisk.

 

Następnego dnia po imprezie w lubuskiej policji posypały się dymisje. - W związku ze śmiertelnym wypadkiem funkcjonariusza po odprawie kadry kierowniczej Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim minister Joachim Brudziński podjął decyzję o odwołaniu ze stanowiska lubuskiego komendanta wojewódzkiego Policji inspektora Jarosława Janiaka oraz jego zastępcy podinspektora Piotra Fabijańskiego – poinformowało MSWiA. Odwołanych zostało również 11 kolejnych wysoko postawionych funkcjonariuszy, którzy nie stawili się na 9 rano na badanie alkomatem. Zjawili się kilka godzin później, badanie wykazało zero promila.

Ci funkcjonariusze, którzy powinni stawić się do służby o godz. 9, a tego nie zrobili, zostali odwołani ze stanowisk. Było to 11 osób – informował wtedy rzecznik KGP Mariusz Ciarka. Jak mówił, nie należy tego mylić z wydaleniem ze służby - zostali odwołani z wysokich stanowisk, które pełnili w gorzowskiej KWP.
Po odwołaniu szefa lubuskiej policji, dopiero miesiąc później znaleziono osobę na jego miejsce. Jarosława Janiaka zastąpiła wiceszefowa Komendy Głównej Policji Helena Michalak. Odwołanie pozostałych wysoko postawionych funkcjonariuszy (komendantów powiatowych i naczelników wydziałów) okazało się dla gorzowskiego garnizonu bolesna w skutkach. – To nie jest garnizon stołeczny, że można kogoś od razu znaleźć na kierownicze miejsce – mówi WP informator, wysoko postawiony funkcjonariusz policji.

I jak mówi: okoliczności dymisji komendantów, wyglądały zupełnie inaczej niż przedstawiono to w mediach. – Komendant główny Jarosław Szymczyk był w tym czasie w Stanach Zjednoczonych. To MSWiA, a nie on, zdecydowało o drastycznych krokach wobec policjantów uczestniczących w imprezie w ośrodku „Rybitwa". Wszystkich obarczono odpowiedzialnością zbiorową za spożywany alkohol i za tragiczne wydarzenie z udziałem szefa antyterrorystów. Teraz, kiedy okazuje się, że Adam Pawlak zmarł prawdopodobnie z przyczyn naturalnych, a nie z powodu spożywanego alkoholu, nikt z MSWiA nie ma odwagi przyznać się do tego, że decyzja o odwołaniu kierownictwa lubuskiej policji była pochopna – mówi WP informator z policji.

Jak ustaliław Wirtualna Polska, część odwołanych mundurowych odwołała się od decyzji o pozbawieniu ich stanowisk. Odwołania uzasadniają złamaniem zasad obiektywizmu i tym, że decyzja została najpierw ogłoszona w mediach, a później przedstawiona im bezpośrednio. – Do czasu rozstrzygnięcia odwołania pozostają w dyspozycji komendanta lubuskiej policji i będą pobierać 100 procent wynagrodzenia – mówi WP informator.

Pytana o to lubuska policja sprawy komentować nie chce. - Czynności wykonywane w tej sprawie nadal są prowadzone zarówno przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie, jak i wewnątrz Policji. Na obecnym etapie nie jest zatem możliwe udzielanie informacji i komentowanie planowanych czynności, co mogłoby spotkać się z zarzutem naruszenia zasad obiektywizmu oraz bezstronności – mówi Wirtualnej Polsce rzecznik KWP w Gorzowie Wielkopolskim Marcin Maludy.

Wirtualna Polska czeka na odpowiedź z MSWiA.

Wirtualna Polska


Autor: Mariusz Kowalewicz
menu
menu