Są sygnały, że nauczyciele mogą dostać dodatkowe podwyżki

Czy będą podwyżki dla nauczycieli?

Od poniedziałku trwa akcja protestacyjna nauczycieli z małopolskiego regionu „Solidarności” w siedzibie Kuratora Oświaty w Krakowie. Protestujący wspierani przez przewodniczącego związku Ryszarda Proksę domagają się przyjazdu Premiera Morawieckiego. Żądają przede wszystkim podwyżki płac o 650 zł w tym roku dla nauczycieli i pracowników administracyjnych oraz skrócenia ścieżki awansu zawodowego. Zapowiadają, że protest będzie trwał do czasu uzyskania satysfakcjonującego porozumienia z rządem. I Proksa uważa, że jest na to szansa.

 

 

  • Akcja w siedzibie kuratorium oświaty w Krakowie to początek fali protestów, które zostaną nasilone, jeśli nie dojdzie do rozmów z rządem.
  • Premier Morawiecki jeszcze się do protestujących nie wybiera, ale istnieje cień szansy, że to zrobi.
  • Kurator Barbara Nowak nie zamierza wyrzucać protestujących z budynku, a nawet zaproponowała mediację w rozmowach z rządem. Oto nasza rozmowa z Ryszardem Proksą, przewodniczącym Krajowej Komisji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” na ten temat.

 

W opublikowanym dzisiaj komunikacie, zapowiadacie, że jeśli rządzący was zlekceważą, to akcja zostanie rozszerzona. Kiedy to nastąpi?

Rozważamy zaostrzenie akcji, ale dopiero w przyszłym tygodniu – jeśli w poniedziałek lub najdalej we wtorek okaże się, że nie ma oczekiwanych przez nas rezultatów. Na razie dajemy szansę stronie rządowej

Od początku akcji czekacie na przyjazd Mateusza Morawieckiego, czy Premier w ogóle rozważa takie spotkanie?

Z naszych nieformalnych kontaktów z ludźmi w Warszawie i z medialnych przecieków wynika, że jest cień takiej szansy. Ale póki co nie mamy żadnych oficjalnych informacji na ten temat.

Może trzeba go jakoś zachęcić? Czy zakładacie ustąpienie z niektórych żądań?

Negocjacje mają swoje prawa i wiadomo, że to jest coś za coś, albo w innym terminie. Ale najpierw trzeba usiąść i złożyć ofertę. Wszystko jest możliwe.

Podejrzewam, że jako związek macie nadzieję - i cała Polska kibicuje wam w tej sprawie, że uda się sprawę załatwić przed egzaminami. Żeby dzieci mogły spokojnie do nich przystąpić.

Oficjalnie to mówimy. Podkreślamy, że po to robimy akcję protestacyjną teraz, żeby nie doprowadzić do najgorszego rozwiązania, jakim jest strajk w dniu egzaminów.

Czy członkowie ZNP, nie mówię o władzach związku, wspierają was w tych działaniach?

Nie mam takich informacji. Nie oceniamy postępowania drugiego związku i nie krytykujemy przyjętej przez nich formy protestu. Mamy swój harmonogram, który realizujemy od 15 września 2018 r. i na razie – mimo drobnych korekt – idziemy zgodnie z planem. Nie ukrywamy, że naszym celem jest dogadać się z dorosłymi, a nie żeby w sferze medialnej i publicznej pojawiały się informacje, że jesteśmy tutaj zakładnikami. Nie jesteśmy tym zainteresowani.

Czy akcja w Krakowie była zaskoczeniem, czy też była już w tym harmonogramie?

To inicjatywa władz regionalnych związku – bo to one wpadły na ten pomysł, który został przez prezydium KSOiW zaakceptowany. Stwierdziliśmy, że jest to dobry sposób na to, żeby wyjść z impasu. I tylko się do tej akcji przyłączyliśmy, przemieniając ją na akcję ogólnopolską. W tym samym dniu odbyła się pikieta związku w Katowicach, też w ramach zaplanowanych form nacisku.

Jeśli nikt od Premiera się do was nie pofatyguje, to które kuratorium będzie następne?

Nie odpowiem na to pytanie. Na pewno zaostrzymy akcję.

Zablokujecie kolejne kuratorium, czy wszystkie na raz?

Na najbliższe dwa tygodnie mamy rozpisane różne działania. Mamy jednak nadzieję, że do 20 marca coś się wyjaśni.

A co się stanie, gdy zawiodą obecne formy protestu?

O takim scenariuszu będziemy rozmawiać po 20 marca. Nie chcemy nim szantażować strony rządowej. Obecnie niesie nas optymizm.

Jaką rolę w proteście odgrywa pani kurator Barbara Nowak – czy złości się, że ma nieproszonych gości, czy też próbuje was jakoś wspierać?

Jak większość osób została tym protestem zaskoczona, bo o niczym wcześniej nie wiedziała. Pani Kurator o tyle się nami zaopiekowała, że zgodziła się być naszym mediatorem.

Nie obawia się Pan, że kiedyś ta gościnność się skończy i zaczną was wypraszać siłą?

Nic na to nie wskazuje. To jest budynek kuratora, za który Pani Kurator odpowiada. Pracownicy kuratorium dyżurują z nami cały czas. Mamy też wiele miłych gestów – cały czas ktoś do nas przychodzi, przynosi poczęstunki. Dostajemy też liczne maile z poparciem od różnych osób i firm. Jesteśmy pełni optymizmu.


Autor: Mariusz Kowalewicz
menu
menu