Nowe Prawo zamówień publicznych coraz bliżej. Co się zmieni?

Nowe przepisy mają przyczynić się do wzrostu liczby firm.

W Sejmie trwa maraton legislacyjny dotyczący nowego Prawa zamówień publicznych. Do końca tego tygodnia, codziennie, nad rządowym projektem ustawy pracuje sejmowa komisja nadzwyczajna ds. deregulacji. Nowe przepisy mają przyczynić się do wzrostu liczby firm startujących w przetargach, wzmocnienia polskiej innowacyjności i podniesienia efektywności przetargów. Resort przedsiębiorczości liczy, że ustawa zostanie uchwalona przez parlament jesienią. Należy ją przyjąć jak najszybciej, bo gospodarka ponosi coraz wyższe koszty obecnego stanu prawnego - wskazują Pracodawcy RP.


 


  • Jednym z rozwiązań nowych przepisów jest wprowadzenie procedury uproszczonej poniżej tzw. progów unijnych. Ma to umożliwić stworzenie elastycznej procedury przetargowej.
  • Projekt przewiduje też wzmocnienie roli Urzędu Zamówień Publicznych w przygotowywaniu i propagowaniu dobrych praktyk, które mają stanowić wsparcie dla zamawiających.
  • Rynek zamówień publicznych w 2018 roku był wart w Polsce 202 mld zł. Jego wartość dynamicznie rośnie – jeszcze w 2017 roku wynosiła około 163 mld zł.

 

Nowe przepisy mają przyczynić się do wzrostu liczby firm, w tym z sektora małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), startujących w przetargach oraz do tego, by pieniądze w systemie zamówień publicznych wydawane były w sposób uwzględniający np. wzrost innowacyjności. Większa ma być też skuteczność przetargów - chodzi o to, jak tłumaczy resort, by "jak najlepszej jakości produkt oferowany był w konkurencyjnej cenie".

Nad liczącym prawie 300 stron projektem ustawy, który zawiera 623 artykuły, pracuje sejmowa komisja nadzwyczajna ds. deregulacji. W tym tygodniu jej wielogodzinne posiedzenia zaplanowano na środę, czwartek i piątek.

Głos pracodawców

- Prawo zamówień publicznych wymaga zmian, i to szybko. Należy raz na zawsze wykorzenić urzędniczy zwyczaj wybierania najtańszych ofert - przekonuje dr Leszek Juchniewicz, główny ekonomista Pracodawców RP. 


Eksperci organizacji ocenili, że na poparcie zasługują przyjęte w projekcie założenia, jak np. odformalizowanie procedur dla zamówień poniżej progów unijnych, badanie kształtowania umów zgodnie z zasadą proporcjonalności.

- To również próba wyjścia naprzeciw oczekiwaniom pracodawców, by relacje zamawiających z wykonawcami były bardziej partnerskie. Odpowiedzialność za realizowany projekt jest bowiem wspólna. Gdy tej wspólnej odpowiedzialności nie ma, dochodzi do tak groźnych kryzysów, jak np. obecnie w sektorze budownictwa dróg i tras kolejowych - czytamy w stanowisku Pracodawców RP.

Dodano, że brak waloryzacji trwających już kontraktów z powodu zaskakującego i poważnego wzrostu cen surowców może doprowadzić do upadku wielu firm budowlanych oraz niezrealizowania wielu ważnych projektów infrastrukturalnych. "Ich ponowne uruchomienie będzie kosztować więcej niż dokończenie obecnych kontraktów" - uważają Pracodawcy RP.

Problemy do rozwiązania

Główne problemy, które ma rozwiązać nowe prawo zamówień publicznych, to:

- nieproporcjonalny do potencjału udział przedsiębiorców z sektora MŚP w rynku zamówień publicznych; 
- niska konkurencyjność i zmniejszające się zainteresowanie wykonawców rynkiem zamówień publicznych (w 2017 r. w ok. 43 proc. postępowań złożona została tylko jedna oferta); 
- brak równowagi w pozycji zamawiającego i wykonawcy; 
- brak powiązania wydatków na zamówienia publiczne z realizacją polityki oraz celów strategicznych państwa, m.in. wzrostu innowacyjności; 
- wybieranie rozwiązań najtańszych, zamiast najbardziej efektywnych w dłuższym okresie; 
- koncentracja zamawiających na spełnieniu wymogów formalnych, zamiast na uzyskaniu najlepszego jakościowo produktu lub usługi; 
- ograniczona dostępność do środków odwoławczych do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) oraz skarg na wyroki KIO do sądów powszechnych, niejednolitość orzecznictwa KIO i sądów powszechnych; 
- nieefektywny system kontroli zamówień publicznych.

Kluczowe propozycje nowej ustawy

Jednym z kluczowych rozwiązań nowych przepisów jest wprowadzenie procedury uproszczonej poniżej tzw. progów unijnych oraz uproszczeń w innych trybach i konkursach, a także zasada efektywności zamówień publicznych. Na rzecz wsparcia MŚP działać będą m.in. obowiązkowe, częściowe płatności i zaliczki w dłuższych umowach oraz wzmocnienie podziału zamówień na części.

- Uzyskanie wzrostu liczby startujących w przetargach chcemy osiągnąć poprzez zwiększenie roli dialogu z wykonawcą na etapie przygotowania postępowania, koncentrację ogłoszeń o zamówieniach, wprowadzenie zasady współdziałania przy realizacji zamówienia – tłumaczy MPiT.

Na rzecz zrównoważenia pozycji stron działać mają z kolei m.in.: wprowadzenie katalogu klauzul abuzywnych (czyli niedozwolonych); wprowadzenie nowych zasad waloryzacji wynagrodzenia. Jeżeli pojawią się problemy, zamawiający będzie również zobowiązany do dokonania ewaluacji realizacji umowy.

Resort dodaje, że nowe prawo usprawni też postępowanie skargowe na orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej. Służyć temu ma m.in. obniżenie opłaty od skargi na orzeczenie KIO (opłata za skargę do sądu to dziś pięciokrotność opłaty wniesionej do KIO, a projekt przewiduje zmniejszenie jej do trzykrotności) czy wydłużenie terminu na wniesienie takiej skargi. Planowane jest ponadto wyznaczenie osobnego sądu ds. zamówień publicznych.

Nowym rozwiązaniem jest wprowadzenie mechanizmu koncyliacji – tzn. ugodowego załatwiania największych sporów między wykonawcą a zamawiającym na etapie wykonywania umowy. Wspólne dla wszystkich zasady przeprowadzania kontroli oraz powołanie komitetu ds. kontroli w zamówieniach publicznych, czyli forum współpracy i wymiany informacji pomiędzy organami, usprawnią system kontroli.

Projekt przewiduje również wzmocnienie roli Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych w przygotowywaniu i propagowaniu dobrych praktyk i wzorów dokumentów, które będą stanowiły wsparcie dla zamawiających. W myśl założeń urząd będzie pomagał przedsiębiorcom oraz zamawiającym. W tym celu będzie tam działać m.in. specjalna infolinia. Prezes urzędu będzie również przygotowywał i publikował postanowienia umowne sprzeczne z zasadami wskazanymi w PZP oraz wyjaśniał wątpliwości interpretacyjne np. u organów kontroli.

Wartość zamówień w PZP to 202 mld zł

MPiT przypomina, że zamówienia publiczne to kluczowa forma udziału sektora publicznego w gospodarce. W ich ramach towary, usługi i roboty budowlane zamawia w Polsce prawie 34 tys. podmiotów. Wartość zamówień udzielanych w procedurach przewidzianych w PZP to ok. 202 mld zł w 2018 r., co stanowi ok. 9,55 proc. PKB (w 2017 r. 163 mld zł - 8,2 proc. PKB). Przybliżona wartość rynku zamówień publicznych, uwzględniająca również zamówienia udzielane poza ustawą, wyniosła 234,6 mld zł w 2017 r. (174,3 mld zł w 2016 r.).

Jak podkreśla resort, zamówienia publiczne silnie wpływają na najistotniejsze gałęzie naszej gospodarki. Od rynku zamówień w znacznej mierze zależne są np. firmy z branży budowlanej. W wielu branżach dla co czwartego przedsiębiorcy zamówienia publiczne stanowią ponad połowę przychodów, a dla co dziesiątego 75 proc. przychodów. Odpowiednio ukierunkowane i zarządzane zamówienia publiczne mogą więc istotnie przyczyniać się do wzrostu przedsiębiorstw. Natomiast źle przeprowadzane postępowania, brak współpracy na linii zamawiający-wykonawca czy też restrykcyjne umowy mogą prowadzić nawet do upadku firm.

„Wzrost konkurencyjności i efektywności”

– Głównym celem nowej ustawy jest zwiększenie efektywności zamówień, a co za tym idzie wzrost konkurencyjności i atrakcyjności rynku zamówień publicznych w Polsce. Nasz projekt ma za zadanie być kompleksowym aktem, regulującym cały proces zamówień - od przygotowania do ewaluacji zamówienia – mówiła w rozmowie z nami minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. 
 

Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz (fot. MPiT) 


Wyraziła przekonanie, że nowe przepisy zostaną uchwalone przez parlament jeszcze jesienią tego roku.

- Odbyliśmy ponad sto spotkań, zarówno na etapie przygotowania koncepcji nowego prawa, jak i samego projektu ustawy, z osobami i instytucjami, które są zaangażowane w rynek zamówień publicznych. Byli wśród nich ludzie nauki, fundacje, stowarzyszenia, organizacje przedsiębiorców, wielcy zamawiający, ale też pojedynczy wykonawcy i mali zamawiający – wyliczała minister.

- Wniosek, jaki płynął z tych spotkań, był taki, że uczestnicy rynku nie chcą być pozostawieni sami sobie. Chcą mieć procedurę przejrzystą, wystandaryzowaną, w trakcie której dobrze będą wiedzieli, co mają zrobić na poszczególnych etapach całego procesu zakupowego. I taki projekt staraliśmy się przygotować – mówiła Emilewicz.

Przyznawała też, że jej resort mógłby stworzyć krótką ustawę, opartą na kilku zasadach i klauzulach generalnych, ale – jak twierdziła – wtedy zostawilibyśmy rynek z większą liczbą pytań niż odpowiedzi.

Cały wywiad z szefową MPiT przeczytasz TUTAJ.

„Nie trzeba się spieszyć”

Tymczasem Włodzimierz Dzierżanowski, były wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych, a obecnie ekspert w dziedzinie Prawa zamówień publicznych, zwraca uwagę, że choć projekt przewiduje wiele korzystnych zmian, to zbyt wczesne uchwalenie nowego prawa może prowadzić do zmian w przepisach jeszcze przed ich wejściem w życie. 
 

Były wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych Włodzimierz Dzierżanowski (fot. PTWP/archiwum)Były wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych 


- Ten projekt ma prawie 630 artykułów! Reguluje wiele rzeczy co do szczegółu, niekoniecznie potrzebnie, bo Prawo zamówień publicznych to prawo cywilne i panuje zasada swobody postępowania. Jeśli coś nie jest zabronione, to znaczy że jest dozwolone. Dlatego ta jednolitość wcale nie jest wartością. Można dać zamawiającym swobodę regulowania rzeczy, które nie są priorytetowe. I wiele regulacji po prostu wyrzucić – wyjaśnia. W projekcie pojawiły się regulacje, które sprawiają, że projektowane PZP nie jest spójne z systemem prawa. Na przykład, że można wybrać ofertę po upływie terminu związania nią. – Przecież zgodnie z Kodeksem cywilnym kiedy upłynie termin związania ofertą, to nie ma oferty. To co wybrać? – pyta.

Przepisy nowego Prawa zamówień publicznych mają wejść od stycznia 2021 roku, a więc wszyscy uczestnicy postępowań będą mogli się przyzwyczaić do projektowanych zmian. A zwłaszcza do tego, że za rok nastąpi elektronizacja systemu zamówień publicznych.

- Taki odległy termin wejścia w życie ustawy da zamawiającym czas na przygotowanie kadr do nowej formy zamówień, bo część pracowników trzeba będzie przeszkolić, a część wymienić – podkreślał Dzierżanowski. Przypominał jednocześnie, że kiedy w 2004 roku wchodziła częściowa elektronizacja, czyli obowiązek zamieszczania specyfikacji na stronach internetowych (elektroniczny Biuletyn Zamówień Publicznych), zamawiający przeżyli małą rewolucję kadrową, bo starsi pracownicy uciekli na emerytury.

Zamówienia publiczne online od 2021 roku

Od 2021 roku wszystkie zamówienia publiczne będą odbywać się online. Urząd Zamówień Publicznych czeka na decyzję o przyznaniu finansowania z Centrum Projektów Polska Cyfrowa i gdy tylko ją dostanie, ogłosi przetarg na wykonawcę. Z platformy e-Zamówień ma korzystać nawet 35 tys. zamawiających, a jej wdrożenie znacznie uprości i zwiększy przejrzystość zamówień publicznych. Co istotne, platforma ma zacząć działać równolegle z wejściem w życie nowej ustawy Prawo zamówień publicznych, której projekt został w lipcu przyjęty przez rząd.

- Prace nad budową nowej platformy elektronicznych zamówień trwają. Jesteśmy na etapie oczekiwania na pozytywną decyzję o dofinansowaniu naszego projektu z Centrum Projektów Polska Cyfrowa. Przeszliśmy już ocenę formalną, czekamy na wynik oceny merytorycznej. Gdy tylko dostaniemy pozytywną opinię i będziemy mieli zapewnione finansowanie, rozpoczynamy postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego na wyłonienie wykonawcy, który wykona taką platformę – mówił agencji informacyjnej Newseria Biznes Hubert Nowak, prezes Urzędu Zamówień Publicznych.

Zgodnie z nowelizacją ustawy Prawo zamówień publicznych, która weszła w życie 17 października 2018 roku, obowiązuje elektronizacja zamówień o wartości powyżej progów unijnych. Te stanowią około 20 proc. wszystkich postępowań. W praktyce oznacza to, że komunikacja między zamawiającym a wykonawcami, zwłaszcza składanie ofert i wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu, odbywa się za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej.

Zgodnie z harmonogramem Ministerstwa Cyfryzacji pozostałe przetargi miały się odbywać w sieci w 2020 roku, wraz z wdrożeniem platformy e-Zamówień. Proces się jednak opóźni, z uwagi na to, że w marcu tego roku Ministerstwo Cyfryzacji odstąpiło od kontraktu na zaprojektowanie, budowę i wdrożenie z powodu zwłoki wykonawcy w realizacji umowy. Nowy termin wdrożenia platformy to styczeń 2021 roku.

Zgodnie z majową prezentacją Urzędu Zamówień Publicznych, całkowita wartość projektu finansowanego z Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa ma wynieść nieco ponad 34 mln zł. Resort szacuje, że będzie z niej korzystać nawet 35 tys. podmiotów, które mają status zamawiających.

Platforma Elektronicznego Fakturowania

Przypomnijmy, że w kwietniu w związku z wprowadzeniem obowiązku e-faktur Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, wspólnie z brokerami, uruchomiło dla przedsiębiorców i jednostek publicznych bezpłatną Platformę Elektronicznego Fakturowania (PEF), gdzie od początku kwietnia użytkownicy mogą samodzielnie tworzyć swoje konta.

Jej zadaniem jest wspieranie obsługi zamówień publicznych w fazie po udzieleniu zamówienia. PEF obejmuje sześć usług: zamówienie, awizo dostawy, potwierdzenie odbioru, fakturę, fakturę korygującą i notę księgową. Od 18 kwietnia platforma będzie oferować usługi tworzenia i przesyłania e-faktur.

Korzystanie z PEF jest dla przedsiębiorstw "dobrowolne i bezpłatne". Usługi PEF świadczą brokerzy na podstawie umów zawartych z MPiT, co – jak zapewniają przedstawiciele resortu – zwiększa poziom bezpieczeństwa i dostępności usług. Korzystanie z usług wybranego brokera nie wiąże się z koniecznością podpisywania umowy i jest w pełni darmowe.

źródło: portal samorządowy


Autor: Mariusz Kowalewicz
menu
menu