Kamil Kosowski: Z Leśnodorskim Wisła byłaby w Lidze Mistrzów

Największy kryzys w historii klubu.

Już osiemnaście lat temu działy się w Wiśle dziwne rzeczy - mówi w rozmowie ze SpotoweFakty.pl Kamil Kosowski. - Człowiek się trochę dziwnie czuje słysząc, że Wisłę ma ratować kibic Legii - były zawodnik Wisły Kraków komentuje największy kryzys w historii klubu.

Mateusz Skwierawski, WP SportoweFakty: Bogusław Leśnodorski uratuje Wisłę?

Kamil Kosowski, były piłkarz Wisły Kraków: Poznałem pana Leśnodorskiego kiedy Michał Żewłakow był dyrektorem sportowym Legii. Wydaje mi się, że to bardzo konkretny człowiek i biznesmen. Jeżeli podjął się zadania, to wie, co robi i jestem pewien, że mu się uda. Ale mam mieszane uczucia. Pewna literka jest w sercu tego pana. Człowiek się trochę dziwnie czuje słysząc, że Wisłę ma ratować były prezes Legii, kibic Legii. Nic do pana Bogusława nie mam, raczej do zaistniałej sytuacji. Trudno mi przetrawić, że zadania nie podjął się nikt z Krakowa, choć jestem przekonany, że są tam ludzie kompetentni znający się na temacie. Jest jak jest, trzeba to przyjąć do wiadomości. Oby spółka została przygotowana do sprzedaży i oby znalazł się kupiec.

Rafał Wisłocki, nowy prezes Wisły, to człowiek, który posprząta w klubie?

Nie wiem, dlaczego akurat ten pan został prezesem. Chyba nie można było nikogo znaleźć. Duże wyzwanie, ale wydaje mi się, że to chwilowa funkcja tego pana. Trzeba posprzątać i sprzedać. Z długiem czy bez.

Wierzy pan, że Wisła wygrzebie się z tego bagna?

Wierzę, że w końcu dowiemy się wszystkiego. Kto może grać, jakie są długi. Czarno na białym. Chciałbym tego. Moim marzeniem i życzeniem dla kibiców byłoby, żeby większość udziałów w klubie przejął pan Wojciech Kwiecień. I żeby znalazł się inwestor, który mu pomoże. To jest "wiślak", on na pewno klubowi pomoże.

A pan wróciłby na boisko? Pisał pan tak na Twitterze.

Nie rzucam słów na wiatr. Jeżeli Wisła widziałaby we mnie osobę, która mogłaby pomóc, to tak, wróciłbym. Nawet trochę ćwiczę, biegam, ale bądźmy też poważni, to już nie ten poziom. Mogę na przykład wystąpić w meczu przy okazji zbiórki pieniędzy. Jak będzie trzeba: jestem gotowy.

 

Wirtualna Polska


Autor: Mariusz Kowalewicz
menu
menu