Anwil - Spójnia gwizdy po meczu

Dwóch graczy gości rozmontowowało obronę gospodarzy. Przegrał Anwil, przegrała także Arka. To dwie największe niespodzianki 5 kolejki ELB

Anwil przegrał ligowe spotkanie ze Spójnią Stargard pokazując jak nie powinno się grać przeciwko teoretycznie słabszemu rywalowi.

Kiedy rozległ się ostani gwizdek meczu włocławscy kibice dali opust swego niezadowolenia z powodu słabej gry swoich pupili. Schodzących z parkietu koszykarzy Anwilu pożegnała spora porcja gwizdów. A takiej sytuacji dawno już nie widziałem. Po meczu trener Igor Milićić powiedział, że jest mu po prostu wstyd. 

Gra gości była oparta na 4, a w zasadzie na 2 graczach. Anthony Hickey, Piotr Pamuła, Marcel Wilczek i Marcin Dymała o oni stanowili motor napędowy zespołu ze Stargardu. Dwaj pierwsi zdobyli ponad połowę punktów całego zepołu gości. Nadając ton gry całej drużyny ze Stargardu, którą bardzo umiejętnie kierował z ławki trener Koziorowicz. Dziw bierze, że żaden gracz Anwilu nie potrafił zagrać tak w obronie, by choćby jednego z dwójki Hickey Pamuła "wyeliminować" z gry. Obrona gospodarzy grała bardzo źle. 

Po pierwszych 20 minutach Lichodiej, Zyskowski i Michalak nie mieli na koncie żadnego punktu. Zawdził także Sobin, który bez kontuzjowanego Łączyńskiego nie radził sobie w akcjach ofensywnych. Cały zespół zagrał poniżej oczekiwań, co potwierdzają także statystyki. 

Ze zwycięstwa najbardziej się cieszył kapitan drużyny gości Maciej Raczyński, wychowanek TKM-u.

Anwil Włocławek - Spójnia Stargard 80:81 (13:23, 28:23, 18:11, 21:24)

Anwil: Chase Simon 18, Mateusz Kostrzewski 15, Szymon Szewczyk 10, Jarosław Zyskowski 10, Walerij Lichodiej 6, Michał Michalak 6, Igor Wadowski 5, Nikola Marković 4, Josip Sobin 4, Jakub Parzeński 2.

Spójnia: Anthony Hickey 25, Piotr Pamuła 23, Marcel Wilczek 13, Marcin Dymała 10, Nick Madray 5, Dawid Bręk 3, Wojciech Fraś 2, Maciej Raczyński 0

 


Autor: Mariusz Kowalewicz
menu
menu