Afera w szczecińskiej policji

Opozycja domaga się wyjaśnień od Brudzińskiego

Po artykule Wirtualnej Polski o aferze w szczecińskiej policji, posłowie opozycji zapowiedzieli, że zażądają wyjaśnień od szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego. Funkcjonariusz, mimo że stracił stanowisko, nadal będzie pobierał pensję – 9 tys. zł miesięcznie.

- To nie pierwsza taka sytuacja w polskiej policji. Cały czas słyszymy o niewłaściwym zachowaniu się funkcjonariuszy, o przekraczaniu swoich uprawnień czy kompromitujących zdarzeniach z udziałem komendantów. Szczecin to rewir ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego. Będę domagał się wyjaśnień bezpośrednio od niego, wystąpię z interpelacją i pytaniami odnośnie policyjnej imprezy, którą Państwo opisaliście – mówi WP szczeciński poseł Nowoczesnej Piotr Misiło.

W podobnym tonie wypowiada się poseł PO Sławomir Nitras. - Mamy do czynienia z rozpasaniem w policji i uprawianiem stylu carsko - dworskiego, reprezentowanego głównie przez wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego, nadzorującego policję w Polsce. Brak jest drylu, dyscypliny i szacunku wewnętrznego. Zaczyna być tak, że ten na wyższym stanowisku tłamsi podwładnego. Jeżeli przyjeżdża minister i każe sypać na siebie konfetti, albo odpalać armaty w nocy – to później takiemu lokalnemu komendantowi wydaje się, że jest takim małym ministrem - mówi WP Nitras.

Szczęsny, pozostając w dyspozycji komendanta miejskiego przez najbliższe pół roku, będzie pobierał 100 procent wynagrodzenia czyli ok. 9 tys. zł miesięcznie. Może zostać delegowany np. do drogówki, ale może też wykonywać biurowe prace. Po tym czasie, komendant ma obowiązek zaproponować mu inne stanowisko.

Znowu afera w polskiej policji. Komendant ze Szczecina stracił swoje stanowisko

źródło: Wirtualna Polska


Autor: Mariusz Kowalewicz
menu
menu