Sprzątaczki rządzą w szkołach. Niektóre dzięki nadgodzinom mają drugą pensję

Dyrektor ma niewiele do powiedzenia

Amatorski sport ma się we Włocławku dość dobrze. Gorzej jest gdy chodzi o funkcjonowanie klubów. One traktowane są jak przedsiębiorstwa, gdzie nie ma księgowego, sprzątaczki, sekretarki. Wymagania tych, którzy dają pieniądze są tak wielkie, że z drobnych doatacji nie da się "wyżyc". Prawie każdy włocławskich klub ma te same problemy. 

Wspieranie sportu amatorskiego to psi obowiązek każdego samorządu. Tak jest i tak się dzieje w każdym mieście, każdej gminie. Najczęściej jest tak, że wypłaca się klubom, klubikom dotacje na "przeżycie" i po cichu dodaje. "(.....) a teraz mam was gdzieś, martwcie się sami ja swoje zrobiłem (am) (......)". I choć nikt głośno nie chce tego powiedzieć to taka jest prawda i rzeczywistość. 

Od lat mówi się, że Anwil Włocławek jest lokomotywą dla rozwoju innych dyscyplin. Ale używanie tego stwierdzenia jest nadużyciem bo od prawie 25 lat żadna wladza nie ma pomysłu na rozwój włocławskiego sportu. Bycie urzęnikiem, to bycie wyrobnikiem od 7.00 do 15.00 za średnią krajową. Nic od siebie, nic poza godzinami pracy. Także społeczna rada sportu przy Prezydencie Marku Wojtkowkim jest tworem całkowicie bezużytecznym. Radę, która została powołana przez prezydenta w 2015 roku tworzą: Jerzy Engel,  Andrzej Person, Marian Nowakowski, Hubert Radke i jedyna kobieta w tym doborowym towarzystwie Aneta Szczepańska. " Wie pan, praca w tej radzie nie ma sensu. Opieramy się na bzdurnych przepisach. Zmian nie można dokonać. Pewne przepisy są nieludzkie i głupie" - powiedział radiuemka jeden z jej członków.  To zdanie podzielają działacze sportowi, z którymi spotykam się niemal każdego dnia i to od wielu, wielu lat. Z niektórymi prawie od 30 i więcej.

"(......)Tytułowa sprzątaczka w szkole pełni funkcję także dyrektora" - mówi z przekąsem jeden z trenerów i dodaje - " hali we włocławskich szkołach nie da się wynająć bez zgody sprzątaczki. Po godzinach urzędowania to pani lub pan ze szczotką wydaje polecenia i żąda zapłaty 50.00 zł. za nic nierobienie(......)" (kwota netto, bez podatku, za godzinę). I to wszystko za cichym przyzwoleniem nie tylko dyrektorów szkół, którzy za wynajem hali sportowej wystawiają klubom faktury, ale także urzędników, którzy wolą milczeć udając, że nic się nie dzieje. A owa sytuacja trwa od niepamiętnych czasów i jest tajemnicą poliszynela. 

Podany przykład to tylko wierzchołek góry lodowej. Wkrótce przedstawię Państwu kolejne absurdy, nie tylko z dziedziny sportu.

 

Masz informacje?
Adres
E-mail
Śledź nas

Realizacja